Zwycięstwo, ale nie było łatwo. Wygraliśmy rzut sędziowski, pierwsze punkty w meczu zdobyła Natalia Danych (rzut za 3 pkt. z podania Patrycji Daligi), swoje 2 pkt. po przechwycie dorzuciła Natalia Łopińska i wydawało się, że będzie „z górki”, nic bardziej mylnego. Lublinianiki wzięły się do „roboty” i… rzuciły 6 trójek z rzędu. Wynik kwarty ustaliła Natalia Danych i zmniejszyła naszą przegraną w kwarcie do 4 pkt. (16:20). Drugą kwartę otworzyła zawodniczka gości, ale to my ją wygraliśmy 24:9 i na przerwę schodziliśmy mając 11 pkt. przewagi. Trzecia kwartę wygrały lublinianki, ale 4 należała do nas 9 (21:8), a w efekcie cały mecz. Przegraliśmy rzuty za 3 pkt. 5 / 9, zremisowaliśmy zbiórki po 42, resztę elementów statystycznych wygraliśmy.
Osiągnięcia indywidualne w meczu:

Continue reading „Wracamy na właściwe tory.”
przyszła do nas z Pruszkowa). Skład uzupełnią juniorki; Martyna Stę
pińska, Julia Błażejewska, Antonina Janicka i Natalia Dobrosz. Zapraszamy Wszystkich na trybuny, naszym dziewczynom przyda się doping w tym ważnym i ciężkim meczu.


ianic” napisano: „Spotkanie w hali powiatowej zaczęło się od celnej „trójki” w wykonaniu Poli Kaźmierczak. Później jej wyczyn powtórzyła również Natalia Łopińska. Dzięki punktom Magdaleny Grzelak w pierwszej kwarcie szybko zbudowaliśmy sobie bezpieczną przewagę, której o mały włos nie straciliśmy na początku drugiej kwarty, gdy przyjezdne doszły nas na jeden kosz (20:17). Na szcz
ęście zimną krew na linii osobistych zachowała kapitan Grzelak, a po kapitalnej serii trzech „trójek” z rzędu w wykonaniu Aleksandry Janiak było już 35:20 dla nas. Do przerwy do kosza trafiały jesz
cze Natalia Danych i coraz lepiej czująca się na ligowych parkietach Kaźmierczak. Po zmianie stron przyjezdne wyraźnie… przysnęły. W trzeciej kwarcie rzuciły nam ledwie pięć punktów, choć i nasza skuteczność nie była olśniewająca. Niemniej , m.in. dzięki rzutom za trzy Kaźmierczak i Łopińskiej uzyskaliśmy aż 23 punkty przewagi (52:29) przed ostatnią odsłoną. A w niej w głównej roli wystąpiła Patrycja Kirsz. Zawodniczka wykonująca głównie czarną robotę w defensywie najpierw celnie rzuciła za trzy punkty, a później dwa razy trafiła z
akcji, zdobywając łącznie siedem punktów z rzędu. Ostatni kosz w tym pojedynku rzuciła Janiak i choć przez trzy ostatnie minuty po naszych rzutach piłka nijak nie chciała wpaść do kosza, to odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo.” W przerwie meczu wreczono nagrody, które nasze zawodniczki (Magdalena Grzelak i Martyna Stępińska) i zespół zdobyły w plebiscycie sportowym.
Mecz zaczął się obiecująco – pierwsze punkty w meczu zdobyła nasza pani kapitan Magdalena Grzelak (asysta Aleksandra Janiak), ale dalej nie było tak łatwo. Dość powiedzieć, że dwie pierwsze kwarty zremisowaliśmy (15:15 i 16:16). Walko była bardzo wyrównana, prowadzenie w meczu zmieniało się 6 razy, zanotowaliśmy 4 remisy. Ostatnie nasze prowadzenie w meczu miało miejsce w połowie 3 kwarty po celnym rzucie za 3 pkt. Aleksandry Janiak. Goście odpowiedzieli również celną „trójką”, wyszli na prowadzenie i nie oddali go do gwizdka końcowego. Najnormalniej zabrakło widocznie sił, gdy człowiek jest zmęczony brakuje również precyzji i wtedy w grę wkradają się niecelne rzuty i podania. Ciekawostką jest fakt, że w drugiej połowie trafiliśmy i wykonaliśmy dokładnie tyle samo rzutów za 2 pkt. co sokołowianki (po 10/17). Można pokusić się o stwierdzenie, że mecz przegraliśmy zbyt małą ilością celnych rzutów za 3 pkt. w drugiej połowie (1/9 przy 3/10 przeciwniczek), oraz zbyt dużą ilością fauli w sytuacjach rzutowych (my 3/4 przeciwniczki 12/21). Z kretesem przegraliśmy również zbiórki piłki z tablicy, a wszyscy wiemy, że jest to podstawa aby wyprowadzić skuteczny atak. Nasze zbiórki to 4 w ataku i 18 w obronie. przeciwniczek 20 w ataku i 24 w obronie – różnica to 22 zbiórki!. Bylismy lepsi jedynie w asystach 18 do 17 i przechwytach 13 do 12.

W meczu rewanżowym z ŁKS-em rozgrywanym w Łodzi okazaliśmy się lepsi od gospodarza. Wynik końcowy 44:49 (+5) mówi o tym meczu sporo. Oba zespoły „spudłowały” 76 razy z gry (gospodynie 43 , my 33), oraz 9 rzutów osobistych (5/4). Pierwszw punkty w meczu zdobyła Natalia Danych rzucając celnie 2 „osobiste”, działo sie to pod koniec 1 minuty gry. Dalej przez blisko 4 minuty oba zespoły niemiłosiernie pudłowały. Gospodynie w pierwszej kwarcie zdobyły tylko 4 punkty – my niewiele więcej, bo 13. W drugiej kwarcie my zdobyliśmy tylko 8 pkt., a gospodynie niewiele więcej – bo 10. Pierwsza połowa spotkania zakończyła się… wynikiem 14:21 – bez komentarza.. Wynik spotkania ustaliły łks-ianki. Nasz trener miał do dyspozycji 9 zawodniczek, ale na boisku wystąpiło tylko 7. Trzy zagrały pełne 40 min. spotkania, mam nadzieję, że prezes klubu zadba o skuteczną odnowę biologiczną zawodniczek, bo każdy organizm ma jakieś ograniczenia, a przecież nie chodzi o zwycięstwa kosztem zdrowia.